# Gorąco w Sejmie. Drugie wystąpienie Roberta Bąkiewicza zakończyło się wyłączeniem mikrofonu
**Podczas debaty nad obywatelskim projektem dotyczącym polityki migracyjnej doszło do ostrej wymiany zdań między Robertem Bąkiewiczem a marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią. Końcowe wystąpienie przedstawiciela komitetu inicjatywy ustawodawczej zostało przerwane po bezpośredniej konfrontacji dotyczącej zarzutów o ksenofobię i rasizm.**
## Debata o migracji szybko przerodziła się w polityczne starcie
Do wydarzeń opisanych w źródle doszło 30 lipca 2026 roku podczas posiedzenia Sejmu. Przedmiotem obrad był obywatelski projekt odnoszący się do bezpieczeństwa wewnętrznego oraz realizacji polityki migracyjnej Unii Europejskiej.
Robert Bąkiewicz występował jako przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, a nie jako poseł. Zgodnie z procedurą dotyczącą obywatelskich projektów ustaw miał prawo zabrać głos zarówno na początku, jak i na zakończenie debaty.
Jego pierwsze wystąpienie koncentrowało się na krytyce europejskiej polityki migracyjnej. Bąkiewicz argumentował, że masowa migracja może mieć wpływ na bezpieczeństwo, poczucie sprawiedliwości oraz przyszłość kolejnych pokoleń.
W przemówieniu odwoływał się również do historii Gotów i Cesarstwa Rzymskiego. Te analogie miały, w jego ocenie, pokazywać, że Europa powinna wyciągać wnioski z wydarzeń historycznych.
## Padło pytanie o podatki i składkę zdrowotną
Atmosfera na sali zaczęła się wyraźnie zaostrzać po wystąpieniu Sylwii Bielawskiej z Koalicji Obywatelskiej. Posłanka przedstawiła odmienne stanowisko wobec argumentów Bąkiewicza i wskazywała na znaczenie odpowiedzialnej polityki migracyjnej.
Następnie skierowała do przedstawiciela komitetu pytanie dotyczące jego podatków oraz składki zdrowotnej za 2025 rok. W swojej wypowiedzi odniosła się także do wpłat dokonywanych do polskiego budżetu przez obywateli Ukrainy.
Bielawska nawiązała również do internetowej aktywności Bąkiewicza i popularności publikowanych przez niego nagrań. Jej wystąpienie wywołało reakcje na sali, dlatego marszałek Szymon Hołownia musiał upominać uczestników debaty i apelować o zachowanie porządku.
## Bąkiewicz zareagował gwałtownie. Hołownia zagroził wyproszeniem z sali
Według stenogramu po wystąpieniu posłanki Bąkiewicz wstał ze swojego miejsca i zaczął kierować uwagi pod adresem prowadzącego obrady.
Szymon Hołownia kilkakrotnie wzywał go, aby usiadł. Marszałek ostrzegł również, że w przypadku dalszego zakłócania obrad przedstawiciel komitetu może zostać wyproszony z sali.
Wydawało się, że na tym zakończy się najbardziej emocjonująca część debaty. Procedura przewidywała jednak jeszcze jedno wystąpienie przedstawiciela Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej.
## Drugie wejście na mównicę przyniosło najostrzejszą wymianę
Po wystąpieniach posłów oraz przedstawiciela Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Hołownia ponownie udzielił głosu Bąkiewiczowi.
Tym razem przedstawiciel komitetu próbował odnieść się do zarzutów dotyczących jego wcześniejszych wypowiedzi. Podkreślał, że nie zgadza się z przedstawianiem go jako osoby kierującej się uprzedzeniami wobec innych grup.
Marszałek odpowiedział, że odbiera wcześniejsze wypowiedzi Bąkiewicza jako rasistowskie i ksenofobiczne. W tym momencie debata dotycząca konkretnych zapisów projektu przerodziła się w bezpośrednią konfrontację między mówcą a prowadzącym obrady.
## Analogia do własnego domu i mocna odpowiedź marszałka
Bąkiewicz próbował uzasadniać swoje stanowisko, odwołując się do przykładu prywatnego domu. Argumentował, że człowiek może być gościnny, ale jednocześnie ma prawo decydować, kogo wpuszcza do własnej przestrzeni.
W jego ocenie sprzeciw wobec przyjmowania każdego migranta nie powinien automatycznie oznaczać rasizmu. Hołownia przedstawił jednak odmienne stanowisko i stwierdził, że sposób wypowiadania się oraz zachowanie mogą zostać ocenione jako ksenofobiczne.
Najbardziej bezpośredni moment nastąpił wtedy, gdy marszałek zakwestionował przedstawianie się Bąkiewicza jako reprezentanta całego narodu lub całej Polski.
## Mikrofon został wyłączony
Bąkiewicz próbował jeszcze odpowiedzieć, jednak Szymon Hołownia odebrał mu głos i wyłączył mikrofon. W ten sposób drugie wystąpienie przedstawiciela komitetu dobiegło końca.
Nie doszło do dalszej eskalacji. Po zakończeniu wymiany zdań Sejm przeszedł do kolejnego punktu porządku obrad.
Choć ponowne wejście Bąkiewicza na mównicę wynikało z regulaminowej procedury, to właśnie ta część debaty przyciągnęła największą uwagę. To wtedy padły zarzuty dotyczące rasizmu i ksenofobii, pojawiła się analogia do własnego domu, a końcówka wystąpienia została przerwana przez prowadzącego obrady.
## Spór o migrację wykracza poza jedną debatę
Wydarzenia z Sejmu pokazały, jak silne emocje wywołuje w Polsce temat migracji. Zwolennicy ograniczenia napływu migrantów wskazują przede wszystkim na bezpieczeństwo, kontrolę granic i prawo państwa do decydowania o polityce osiedleńczej.
Z kolei przeciwnicy takiego podejścia podkreślają znaczenie rynku pracy, sytuacji demograficznej, zobowiązań międzynarodowych oraz odpowiedzialnej polityki państwa.
Największe napięcie pojawia się w momencie, gdy merytoryczny spór o prawo i bezpieczeństwo przechodzi w personalne zarzuty. Wówczas uwaga opinii publicznej przenosi się z treści projektu na zachowanie uczestników debaty.
## Co faktycznie wydarzyło się w Sejmie?
Robert Bąkiewicz wystąpił podczas debaty dwukrotnie, ponieważ takie uprawnienie wynikało z procedury dotyczącej obywatelskiego projektu ustawy. Najostrzejsza wymiana zdań miała miejsce podczas jego drugiego wystąpienia.
Po zarzutach dotyczących charakteru wcześniejszych wypowiedzi doszło do bezpośredniej rozmowy z Szymonem Hołownią. Marszałek uznał wypowiedzi Bąkiewicza za rasistowskie i ksenofobiczne, a następnie wyłączył mu mikrofon.
To nie był jedynie spór dwóch osób. W tle pozostaje zasadnicze pytanie o granicę między ostrą krytyką polityki migracyjnej a wypowiedziami, które przeciwnicy uznają za stygmatyzujące.
Debata zakończyła się formalnie, ale konflikt wokół migracji, bezpieczeństwa i granic dopiero po raz kolejny wybrzmiał na sejmowej mównicy.






