TUSK OSŁUPIAŁ! SUMLIŃSKI ODPALA AKTA NA ZEŁENSKIEGO. TO ICH WYKOŃCZY!
Prezydent Zełenski przez dwa lata występował przed kamerami jak mąż stanu – elokwentny, charyzmatyczny, idealny aktor na politycznej scenie. Europa i świat kupili ten wizerunek w ciemno.
Tymczasem na Ukrainie od dawna panuje wściekłość. Ludzie mają go dość. A my, Polacy, zapłaciliśmy za ten spektakl najwyższą cenę.
Załóżny vs Zełenski – krwawa kolizja dwóch strategii
Najpopularniejszym człowiekiem na Ukrainie nie jest już Zełenski, tylko generał Wałerij Załużny. To on był uważany za wybitnego stratega i realistę wojskowego. Zełenski go zdymisjonował. Na pocieszenie ma zostać ambasadorem w Wielkiej Brytanii.
Załóżny od początku miał zupełnie inny plan niż prezydent-aktorski. Chciał robić to, co radził generał Samol z Akademii Sztuki Wojennej – najpierw zniszczyć armię rosyjską, wzmocnić się, a dopiero potem myśleć o celach politycznych typu Krym czy Donbas.
Zełenski wybrał drogę hollywoodzką: „Odbijemy Krym, odbierzemy wszystko naraz”. I posłał dziesiątki tysięcy ukraińskich żołnierzy wyszkolonych na Zachodzie prosto na linię Surowkina.
100 kilometrów piekła. Największa rzeź tej wojny
Wyobraźcie sobie umocnienia sięgające 100 kilometrów w głąb. Okopy, betonowe schrony, pola minowe, zasieki, bunkry budowane w ekspresowym tempie. Rosjanie stworzyli tam prawdziwą twierdzę.
Załóżny chciał to obejść – dokładnie tak, jak Niemcy w 1940 roku obeszli Linię Maginota. Zełenski chciał „szybko i spektakularnie”. Efekt?
Ukraińska armia wykrwawiła się totalnie. Poszli 17 kilometrów, utknęli i zostali zmasakrowani. Sprzęt z Zachodu poszedł na zmarnowanie. Ludzie – też.
230 000 zabitych. 500 000 inwalidów. 700 000 uciekło za 100 tys. dolarów
To nie są spekulacje. To dane profesora Ołeha Soskina – doradcy dwóch byłych prezydentów Ukrainy, człowieka z ogromnym poparciem także w armii. Potwierdza je sam generał Załużny.
230 tysięcy ukraińskich żołnierzy już nie żyje.
Pół miliona to ciężko okaleczeni – bez nóg, bez rąk, niezdolni do walki.
700 tysięcy mężczyzn w wieku poborowym wykupiło się od wojny za średnio 100 tysięcy dolarów od łebka.
Ukraina nie ma już kim walczyć. Dosłownie.
To nie jest upadek. To kontrolowana równia pochyła
Profesor Soskin, generał Samol i pułkownik Douglas McGregor mówią to samo: w tym roku Putin chce dojść do linii Dniepru i zająć całą wschodnią Ukrainę. Tam jest praktycznie cały ukraiński przemysł.
Gdy wschód padnie – Ukraina się rozpadnie. Zostanie państewko kadłubowe, prawdopodobnie tylko obwód lwowski, które nie będzie w stanie się utrzymać. Albo protektorat. Albo całkowity rozpad.
A my? My jesteśmy następni
Polska oddała Ukrainie nie „radyjecki złom”, jak kłamali niektórzy. Oddaliśmy nowoczesny sprzęt. Nasze magazyny są dziś puste. Zamówiony sprzęt będzie płynął latami. Jeśli na Bliskim lub Dalekim Wschodzie wybuchnie nowy konflikt – może nie dopłynąć w ogóle.
Stoimy rozbrojeni, z niemieckim namiestnikiem w Warszawie, w obliczu rosnącego zagrożenia.
I tu zaczyna się największy przekręt tej dekady
Cała wojna na Ukrainie była w dużej mierze sprowokowana, żeby zerwać niemiecko-rosyjskie kondominium. Pisał o tym w tajnych notatkach William Burns – obecny szef CIA. Cel? Przerwać współpracę Berlina z Moskwą i związać Rosję na wypadek konfliktu o Tajwan.
Tylko że Niemcy nigdy nie zamknęli sobie drzwi powrotu do Rosji. Markują pomoc dla Ukrainy (hełmy, zepsute rakiety, Leopardy bez części), a jednocześnie przyspieszają Zielony Ład.
Zielony Ład to broń ekonomiczna Niemiec przeciwko Europie
Niemcy nie mają surowców. Nie chcą być jedyni, którzy drogo płacą za „zieloną energię”. Dlatego zmuszają całą Europę do tego samego – żeby nikt nie był od nich tańszy i konkurencyjny.
Protesty rolników w całej Europie? To nie jest przypadek. To zubożenie zaplanowane. Czyste rzeki i lasy to tylko marketing. Chodzi o pieniądze i władzę.
Tusk przyszedł tu w jednym celu: zubożyć i zastraszyć
Wzrost cen, odmrożenie cen energii, brak inwestycji, nękanie Kamińskiego, Wąsika, Ziobry i kolejnych. To nie jest „demokracja”. To klasyczna operacja zastraszenia społeczeństwa.
Sumliński mówi wprost: „Gdyby za takie rzeczy zamykać, to ja nie powinienem wychodzić z więzienia”. Bo dokładnie na tym polega praca służb specjalnych.
Nie wystarczy już pisać książek. Czas działać
Dlatego powstał Ruch Obrony Polaków. Sumliński, Witold Gadowski, Rafał Piech, Dominik Chmielewski, Roman Kluska, Grzegorz Braun, Robert Bąkiewicz i wiele innych osób z różnych środowisk. Łączą to, co łączy – ponad 70% wspólnego mianownika.
Bo jeśli nic nie zrobimy, Polska ma być w tej układance albo tanim rezerwuarem siły roboczej dla Niemiec, albo buforem w jeszcze gorszym scenariuszu.
To nie jest spiskowa teoria. To są fakty.
Ukraina się wykrwawiła.
My jesteśmy następni w kolejce.
A Niemcy właśnie zacierają ręce.
Czas przestać być naiwnymi.
Chcesz znać prawdę, kiedy główne media będą milczeć?
Wpisz się na listę. Będziemy informować bezpośrednio.
Bo prawda boli. Ale kłamstwo zabija.






